|
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
Nasze treningi |
Ogród Krzysia |
Barak
Jaworzynka | Rapier i płaszcz, na placu Krzysia | Sala gimnastyczna, Wilcza Rudka, sierpień 2001.Zdjecia: Agata & Szczepan, tekst: Szczepan
Rudka, maleńka (3 zamieszkane zagrody) wioseczka w województwie świętokrzyskim. Jeździmy tam czasem, przypominieć sobie, że są na świecie miejsca gdzie nie ma nie tylko internetu, ale gdzie nie ma bieżącej wody.
A tutaj Krzyś ryczy z radości, że trafił Marka. Jego radość jest o tyle uzasadniona, że Marek, nowicjusz, kilka razy wcześniej trafił Krzysia, co głęboko uraziło jego dumę :-)).
Ten sam sparring. Marek atakuje nieumiejętnie, acz odważnie. W tel widzowie i mały biały dupelek.
Hurrrrrrrrrraaaaaa!
Naprzód! Nie bacząc na siniaki, naprzód!
Do ataku!
Kilka sekund później. Odwrót! Krzyś, zniecierpliwiony ponawiającymi się atakami schwytał rapier Marka...
...i przeszedł do ataku. Zdecydowanie najładniejsze zdjęcie, jakie udało mi się zrobić podczas sparringu. Daleki, połączony ze skokiem, wypad Krzysia, pchnięcie zamykające (rapier Krzysia jednocześnie paruje pchnięcie Marka i trafia Marka w brzuch).
Marek ma całkiem niezłą pozycję z prawą wykroczną, Krzyś natomiast trzyma rapier za wysoko.
Marek w natarciu. Przedostatnia faza wypadu, całkiem ładnie. Mały biały dupelek chce oberwać.
Odważne natarcie załamało się pod ciężarem rapiera. Mały biały dupelek się zniechęcił.
Krzyś w natarciu popełnia podstawowy błąd, któy popełniamy wszyscy, zdecydowanie zbyt często - pierś do przodu, rapier z boku.
Nie dają za wygraną...
Krzyś zaczyna wypad. Markowi słabnie ręka - opiera głowicę o przegub dłoni...
Krzyś goni Marka.
Marek i ja. Podziwu godny jest upór Marka - pomimo szeregu znaznych siniaków na torsie, Marek nie poddaje się.
Walczymy. Marek próbuje chwycić mój rapier.
Krzyś i ja. Krzyś broni się chaotycznie, ja popełniam wyżej wspomniany błąd - atakuję z ugiętym ramieniem.
Dalej. Atakuję z pass.
W zasadzie nie wiem, co się dzieje. Ale zdjęcie jest ładne, dynamiczne.
Podobnie jak to...
marek się nie cieszy. Trzymam jego rapier i zaraz go rąbnę w brzuch.
Marek atakuje.
Ja atakuję, Markowi słabnie ręka.
Mój fatalny błąd. W taki zamach do cięcia doświadczony szermierz wsadził by mi takie pchnięcie, że nie zdążył bym nawet pisnąć.
Na szczęście Marek nie jest doświadczonym szermierzem...
...ale bardzo zapalonym.
Marek próbuje złapać mój rapier. ---design: Studio Manufaktura---
|